produkty

Intelektualna.pl

Powrót

Artykuł
13 01.2017
Artykuł
13.01.17

Międzynarodowy „handel” oprogramowaniem – czy jest on objęty Konwencją wiedeńską o umowach międzynarodowej sprzedaży towarów?

przez Monika Ratajczak

Przedsiębiorcy coraz częściej zawierają umowy dotyczące oprogramowania (ang. software) w stosunkach międzynarodowych. Sytuacja taka ma miejsce zwłaszcza wówczas, gdy siedziba obu przedsiębiorców (np. kupującego i sprzedawcy, czy licencjobiorcy i licencjodawcy) znajduje się w rożnych państwach. Jednocześnie często umowy takie – z inicjatywy dystrybutora oprogramowania (a zwłaszcza takich podmiotów jak Microsoft, czy Apple) - zawierają wyraźne wyłącznie zastosowania Konwencji Narodów Zjednoczonych o umowach międzynarodowej sprzedaży towarów (ang. CISG) z dn. 11.04.1980 r. (zwaną Konwencją wiedeńską) dla takiej umowy. Powyższe mogłoby stanowić pewną wskazówkę, iż dystrybutorzy oprogramowania, również udostępnianego on-line, przewidują możliwość, iż w przypadku sporu sądowego, sąd państwa jednej ze stron (w przypadku gdy jest to państwo, w którym stosuje się Konwencję – patrz. szerzej niżej) może uznać, iż Konwencja znajdzie zastosowanie, mimo iż reguluje ona „na pierzy rzut okna” wyłącznie sprzedaż „towarów”. Mając na uwadze dość korzystne uregulowania Konwencji dla kupującego, nie dziwi zatem, iż dystrybutorzy oprogramowania posiadający silną pozycję rynkową dążą do tego, aby uniknąć takiej sytuacji.

Czym jest Konwencja wiedeńska i kiedy znajduje zastosowanie?

W przypadku, gdy umowa ma charakter międzynarodowy pojawia się problem tzw. prawa właściwego, tj. prawo jakiego państwa będzie znajdowało zastosowanie w stosunkach umownych między stronami. Ustalenie, które prawo właściwe jest dla umowy ma istotne znaczenie dla stwierdzenia, czy Konwencja znajduje zastosowanie w danym przypadku, czy nie. Konwencja jako tako nie stanowi bowiem „prawa właściwego” (prawem właściwym jest, co do zasady, prawo danego państwa, np. prawo polskie, czy prawo francuskie, czy inne). O tym, czy Konwencja znajduje zastosowanie przesądza fakt ratyfikacji Konwencji czy innego inkorporowania Konwencji do porządku wewnętrznego danego państwa. Tym samym, najpierw ustala się jakie prawo jest właściwe dla umowy, a następnie na podstawie regulacji tego prawa (oraz Konwencji) ustala się, czy Konwencja znajdzie zastosowanie. Na przykład w świetle prawa polskiego, Konwencja wiedeńska stanowi ratyfikowaną konwencję międzynarodową, a zatem stanowi część wewnętrznego porządku prawnego, i ma pierwszeństwo przed postanowieniami ustaw, np. Kodeksu cywilnego. W przypadku zatem, gdy ustalimy, iż w odniesieniu do umowy właściwe jest prawo polskie, zastosowanie znajdą postanowienia Konwencji wiedeńskiej (oczywiście pod warunkiem spełnienia również innych przesłanek zastosowania Konwencji, o których mowa poniżej)[1].

Konwencja wiedeńska jest wielostronną umową międzynarodową. Określa ona zasady dotyczące umów międzynarodowej sprzedaży towarów. W Polsce powyższa Konwencja weszła w życie w dniu 1 czerwca 1996 r. Konwencja znajduje zastosowanie, gdy:

  • strony zawierają umowę sprzedaży „towarów” (ang. goods);
  • podmioty zawierające umowę mają miejsce stałego prowadzenia działalności handlowej lub stałego pobytu w rożnych państwach (a zatem mają, jak się wydaje, status przedsiębiorców[2]);
  • umowa ma związek z państwem, które ratyfikowało Konwencję (państwem konwencyjnym)[3]; niemniej, należy mieć na uwadze, iż nawet w razie ustalenia, iż prawem właściwym jest prawo państwa konwencyjnego, nie zawsze Konwencja znajdzie zastosowanie w całości[4];
  • strony nie wyłączyły zastosowania Konwencji w stosunku do tej umowy (por. art. 6 Konwencji)[5];
  • propozycja zawarcia umowy została złożona w dniu lub po dniu wejścia w życie Konwencji dla państwa konwencyjnego.

Strony umowy mogą również bezpośrednio postanowić, iż do zawieranej umowy znajdzie zastosowanie Konwencja. Wówczas postanowienia Konwencji należy traktować jednak nie jako wybór prawa właściwego, a ewentualnie jako „uzupełnienie” postanowień umownych, czy „dodatkowe” postanowienia umowne (tj. postanowienia Konwencji określają prawa i obowiązki stron w zakresie nieuregulowanym wprost w umowie oraz w zakresie w jakim Konwencja nie jest sprzeczna z pozostałymi postanowieniami umowy). Niemniej, nawet w przypadku, gdy strony zadecydują wyraźnie w samej umowie, iż znajduje do niej zastosowanie Konwencja, nie wyłącza to konieczności poszukiwania prawa właściwego dla umowy (które znajdzie zastosowanie w pozostałym zakresie, nieuregulowanym ani umową, ani Konwencją). W takim przypadku w razie sprzeczności określonego postanowienia Konwencji z bezwzględnie obowiązującymi przepisami takiego prawa właściwego  – Konwencja nie znajdzie zastosowania[6].

Dlaczego istotne pozostaje określenie, czy Konwencja wiedeńska może znaleźć zastosowanie do oprogramowania?

Konwencja reguluje w szczególności takie kwestie jak prawa i obowiązki stron, w tym w szczególności sprzedającego. Określa ona m.in. takie kwestie jak sposób wykonania umowy przez sprzedającego i kupującego, roszczenia kupującego w przypadku dostarczenia wadliwego towaru (w prawie polskim określane jako roszczenia wynikające z rękojmi), inne środki ochrony prawnej przewidziane dla obu stron. Regulacje Konwencji mogą zatem okazać się bardziej korzystne dla którejś ze stron (a zwłaszcza dla kupującego) niż wynikające z prawa poszczególnych państw konwencyjnych. Konwencja może też modyfikować reżim prawny prawa wewnętrznego danego państwa konwencyjnego.

Czy Konwencja wiedeńska znajduje zastosowanie do umów dotyczących oprogramowania?

W pierwszej kolejności należy zauważyć, iż Konwencja wiedeńska znajduje zastosowanie w przypadku umów dotyczących „towarów” (ang. goods), przez które rozumie się fizyczne rzeczy ruchome[7]. Jednocześnie, zgodnie z artykułem 3(2) Konwencji, Konwencja nie znajduje zastosowania do umów, w których przeważająca część zobowiązań strony dostarczającej towary polega na zapewnieniu siły roboczej lub świadczeniu innych usług. Tym samym, pojawiają się wątpliwości, czy może znaleźć ona zastosowanie do transakcji dotyczących oprogramowania (programów komputerowych), tj. czy oprogramowanie można traktować jako „towar”. W tym zakresie można wyróżnić następujące aspekty transakcji dotyczących oprogramowania:

  1. Po pierwsze, „sprzedaż” oprogramowania może dotyczyć materialnych nośników, na których to oprogramowanie zostało utrwalone, tj. płyt CD lub DVD. W tym przypadku kupujący uzyskuje zarówno licencję na korzystanie z oprogramowania, jak i sam nośnik (płytę CD lub DVD), na którym zostało zapisane oprogramowanie, i staje się właścicielem przedmiotowego nośnika. Wówczas, kupującemu przysługują co do zasady pełne uprawnienia właścicielskie względem nośnika (np. może odsprzedać płytę, na której zapisane jest oprogramowanie), natomiast sam sposób korzystania z oprogramowania i jego zakres wyznaczany jest postanowieniami umowy autorskoprawnej zawartej z uprawnionym z tytułu autorskich praw majątkowych do oprogramowania (najczęściej jest to umowa licencyjna zawarta z dystrybutorem oprogramowania – patrz pkt. 4 niżej). Taka „sprzedaż” oprogramowania często określana jest jako „sprzedaż oprogramowania z pudełka”.
  2. Po drugie, „sprzedaż” oprogramowania dotyczy niematerialnej informacji zawartej w samym oprogramowaniu (wyrażanej przez kody programistyczne) – w tym zarówno, gdy kupujący nabywa oprogramowanie na materialnym nośniku, jak i bez takiego nośnika (tj. pobiera oprogramowanie za pośrednictwem Internetu). W przypadku, gdy kupujący nie nabywa materialnego nośnika oprogramowania, a pobiera oprogramowanie za pośrednictwem Internetu, otrzymuje on de facto wyłącznie dostęp do takiej informacji.
  3. Po trzecie, oprogramowanie może być dostosowywane (tzw. „kastomizacja” z ang. customization) do konkretnych potrzeb kupującego (personalizowane) lub tworzone na zamówienie klienta. Wówczas, sprzedawca, dostosowując lub tworząc od podstaw dany program, świadczy dodatkowo określone usługi na rzecz kupującego.
  4. Po czwarte, wraz ze „sprzedażą” oprogramowania strony zawierają umowę autorskoprawną, tj. bądź umowę licencyjną na korzystanie ze sprzedanego oprogramowania przez określony czas, bądź umowę o przeniesienie autorskich praw majątkowych do oprogramowania (co ma miejsce rzadziej; najczęściej w przypadku, gdy dane oprogramowanie jest przystosowywane do konkretnych potrzeb kupującego lub tworzone na zamówienie klienta).

Dominuje pogląd, iż w przypadku sprzedaży standardowego oprogramowania „z pudełka” (tj. oprogramowania na materialnym nośniku takim jak płyta CD, np. oprogramowanie Microsoft), Konwencja wiedeńska znajdzie zastosowanie, niemniej często podkreśla się, iż dotyczy to sytuacji „sprzedaży” standardowego oprogramowania[8]. Powyższe uzasadnia się tym, iż „towarem” w rozumieniu Konwencji jest wówczas sam nośnik.

Brak jest natomiast zgody co do „sprzedaży” oprogramowania „digitalnego” pobieranego za pośrednictwem Internetu bez fizycznego nośnika. Z jednej strony, jedyną różnicą pomiędzy „sprzedażą” oprogramowania z pudełka a „sprzedażą” oprogramowania on-line jest sposób uzyskania przez kupującego dostępu do takiego oprogramowania. Cel samej transakcji jest natomiast ten sam. Trudno zatem uznawać, aby różne przepisy mogły mieć zastosowanie w zależności tylko od sposobu dostarczenia samego oprogramowania. Z drugiej strony – tak jak zostało to opisane w pkt. 2 powyżej – w przypadku „sprzedaży” oprogramowania on-line transakcja dotyczy wyłącznie niematerialnej informacji, a zatem może być mowa wyłącznie o udzieleniu „licencji”, a nie przeniesieniu własności określonej rzeczy ruchomej. Sama zaś licencja nie może podlegać Konwencji[9]. W polskiej literaturze brak jest jednoznacznego stanowiska w tym przedmiocie[10].

Warto odnotować, iż w odniesieniu do tzw. instytucji prawa wyczerpania[11], Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) przyjął, iż prawo wyczerpania dotyczy również obrotu cyfrowego, tj. osoba, która nabyła dostęp do danego oprogramowania on-line może następnie ten dostęp „odsprzedać” (pod warunkiem, iż sama zaprzestanie korzystania z tego oprogramowania/dezaktywuje swój dostęp) [szerzej: http://intelektualna.pl/problematyka-handlu-%E2%80%9Euzywanym%E2%80%9D-oprogramowaniem.html][12]. Uzasadnieniem dla w/w wyroku był m.in. fakt, iż „odsprzedaży” oprogramowania z pudełka oraz „odsprzedaży” dostępu do oprogramowania towarzyszy ten sam cel – jedynie sposób dostarczenia samego oprogramowania jest inny. Nie można wykluczyć zatem, iż interpretacja Konwencji sądów państw członkowskich UE, będących jednocześnie państwami konwencyjnymi, podąży w tym samym kierunku.

Jednocześnie, w odniesieniu do oprogramowania dostosowanego lub przygotowanego do potrzeb kupującego, wydaje się, iż dla oceny, czy Konwencja znajduje zastosowanie, należałoby każdorazowo ustalić jaki jest „udział” usług „kastomizacyjnych”/dostosowawczych w umowie stron. Tym samym, jeśli oprogramowanie byłoby w całości lub w znacznej części modyfikowane na zlecenie kupującego, istnieje możliwość uznania, iż mamy do czynienia ze świadczeniem usług, o których mówi art. 3(2) Konwencji[13]. Konwencja nie znalazłaby wówczas zastosowania. Jeśli z kolei zmiany w oprogramowaniu nie są znaczne [tj. udział „świadczenia usług” nie jest znaczny], a kupujący otrzymuje oprogramowanie na materialnym nośniku, można podnosić, iż jest to sytuacja analogiczna do „sprzedaży” oprogramowania z pudełka – a tym samym, Konwencja znajduje zastosowanie[14].

 

 

[1] W kontraktach międzynarodowych szczególną uwagę należy zatem przywiązywać do tego, jakie będzie prawo właściwe dla umowy, a także jaki sąd będzie właściwy dla rozpoznania sporów wynikających z umowy. Należy pamiętać, iż nie ma ogólnoświatowych uniwersalnych „zasad” ustalania prawa właściwego (tzw. norm kolizyjnych) [występuje pewna harmonizacja na poziomach regionalnych, np. na poziomie unijnym]. Sądy poszczególnych państw mogą zatem – stosując obowiązujące w tym państwie normy kolizyjne – dojść do różnych rozwiązań (tj. sąd państwa A, na podstawie właściwego stosowania norm prawa państwa A, dojdzie do wniosku, iż prawem właściwym dla danej umowy jest prawo państwa A; z kolei sąd państwa B w przypadku tej samej umowy stwierdzi, iż właściwym prawem dla tej umowy jest prawo państwa B; oba „rezultaty” mogą być przy tym zgodne z prawem wewnętrznym danego państwa). Tym samym, rekomendowane jest, aby strony wskazywały w umowach o charakterze międzynarodowym prawo właściwe dla umowy, a także sąd właściwy dla rozpatrywania ewentualnych sporów powstałych między stronami. Powyższe chociażby w pewnym zakresie pozwoli uniknąć niebezpieczeństwa wystąpienia takiego zjawiska jak tzw. forum shopping, czyli że strona będzie poszukiwać możliwości poddania sprawy do rozpatrzenia przez sąd, który – z punktu widzenia właściwych mu regulacji – zastosuje korzystniejsze dla niej prawo. Nie można również pomijać okoliczności, iż toczenie sporu przed sądem państwa obcego może okazać się kosztowne.

[2] Konwencja nie powinna zatem znaleźć zastosowania do umów pomiędzy przedsiębiorcami a konsumentami.

[3] To jest w przypadku, gdy siedziby handlowe umawiających się stron znajdują się w dwóch różnych państwach konwencyjnych lub normy międzynarodowe prawa prywatnego wskazują na prawo państwa konwencyjnego jako prawo właściwe (por. art. 1(a) i art. 1(b) Konwencji).

[4] Należy mieć na uwadze, iż niektóre państwa dokonały stosownych zastrzeżeń na podstawie art. 90 i n. Konwencji. Państwa mogą zatem na przykład zastrzec, iż nie będą związane częścią II lub III Konwencji. Tym samym, może okazać się, iż mimo że dane państwo ratyfikowało Konwencję, do umowy zawartej z podmiotem mającym siedzibę w tym państwie, znajdą zastosowanie tylko niektóre postanowienia Konwencji. W przypadku zatem zawierania umowy międzynarodowej sprzedaży towarów, należy każdorazowo zweryfikować, z uwzględnieniem także norm intertemporalnych, w jakim zakresie Konwencja będzie miała zastosowanie.

[5] Wyłączenie może być przy tym wyraźne (poprzez zawarcie klauzuli umownej, zgodnie z którą strony wyłączają zastosowanie Konwencji) lub dorozumiane (poprzez zawarcie postanowień umownych odmiennych od treści przepisów Konwencji), por. M. Dróżdż, Zakres przedmiotowy Konwencji Narodów Zjednoczonych w Umowach Międzynarodowej Sprzedaży Towarów (w:) Ius. Novum 2012/4/118-127, str. 123.

[6] Mogą to być np. przepisy prawa wyznaczające pewne „minimum” ochrony dla strony kupującej, które to „minimum” jest na wyższym poziomie niż poziom ochrony przyznany kupującemu przez Konwencję.

[7] Por. J. Gołaczyński, J. Górecki, P. Polański, D. Szostek, M. A. Zachariasiewicz w: Międzynarodowe prawo handlowe, System Prawa Handlowego, tom 9, pod red. Dr hab. W. Popiołek, Legalis 2013, str. 376. Także: M. Pazdan, Konwencja wiedeńska o umowach międzynarodowej sprzedaży towarów. Komentarz, Kraków 2001, str. 44.

[8] J. Gołaczyński, J. Górecki, P. Polański, D. Szostek, M. A. Zachariasiewicz w: Międzynarodowe prawo handlowe…. Op. cit., str. 376; wyrok Sądu Najwyższego Republiki Austrii: dostępny na stronie internetowej: http://cisgw3.law.pace.edu/cases/050621a3.html [dostęp dnia; 05.01.2017 r.]. Także: uwagi poczynione przez M. Pazdan, Konwencja… op. cit., s. 45 i 46 i przytoczona tam literatura.

[9] Por. The Applicability and Non-Applicability of the CISG to Software Transactions, Hiroo Sono [Counsellor, Civil Affairs Bureau, Ministry of Justice, Japan; Visiting Professor of Law, Hokkaido University], artykuł opublikowany na stronie internetowej: http://www.cisg.law.pace.edu/cisg/biblio/sono6.html#20 [dostęp dnia: 05.01.2017 r.].

[10] J. Gołaczyński, J. Górecki, P. Polański, D. Szostek, M. A. Zachariasiewicz w: Międzynarodowe prawo handlowe…. Op. cit., str. 376, gdzie autorzy twierdzą, iż „[Konwencji] Nie podlega oprogramowanie ani tzw. produkt digitalny przesłany on-line bez fizycznego nośnika, co za tym idzie duża cześć oprogramowania nie podlega regułom konwencji”, niemniej w dalszej części swoich wywodów autorzy wyszczególniają sytuację, gdzie dany program częściowo jest dostarczany na nośniku materialnym (w urządzeniu lub na innym fizycznym nośniku), a częściowo jest „ładowany” z użyciem środków komunikacji elektronicznej on-line [jak się wydaje, autorzy mają na myśli np. programy preinstalowane na urządzeniach typu iPhone i iPad]. W takim przypadku autorzy postulują liberalne podejście do pojęcia towar tym samym dopuszczają stosowanie Konwencji. Wydaje się z kolei, iż zwolennikiem poglądu dopuszczającego stosowanie Konwencji do opisywanego oprogramowania jest E. Traple (w:) Umowy o eksploatację utworów w prawie polskim, wyd. 1, Warszawa 2010, s. 296-297.

[11] W uproszczeniu polega ona na tym, iż w przypadku, gdy dana osoba nabędzie od uprawnionego lub za zgodą uprawnionego kopię określonego nośnika, na którym utrwalono utwór (egzemplarz utworu), prawa przysługujące uprawnionemu nie zabraniają tej osobie dalszego obrotu tymi nośnikami (egzemplarzami) na określonym terytorium. W odniesieniu do Polski, jest to terytorium państw należących do Europejskiego Obszaru Gospodarczego.

[12] Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 03.07.2012 r., C-128/11, ECLI:EU:C:2012:407. 

[13] Wydaje się, iż można wówczas uznać, iż celem umowy było w pierwszej kolejności świadczenie usługi polegającej na poczynieniu zmian w oprogramowaniu, a dopiero następczo „sprzedaż” tak zmienionego oprogramowania.

[14] Taki pogląd jak się wydaje został również przyjęty w: The Applicabilit… op. cit., Hiroo Sono , artykuł opublikowany na stronie internetowej: http://www.cisg.law.pace.edu/cisg/biblio/sono6.html#20 [dostęp dnia: 05.01.2017 r.]. Podobnie wydaje się: M. Dróżdż, Zawarcie umowy w drodze oferty na podstawie Konwencji Narodów Zjednoczonych o umowach międzynarodowej sprzedaży towarów, Rozdział I, wyd. 1, Legalis 2016, aczkolwiek autor nie analizuje problemu umowy dostawy kastomizowanego oprogramowania, a jedynie odnosi się ogólnie do problemu umów mieszanych, gdzie przeważająca część zobowiązań strony dostarczającej towar nie polega na zapewnieniu siły roboczej lub świadczeniu innych usług.

Branża:

IT&SOFTWARE

Powrót

Komentarze (0)




Dozwolone znaczniki: <b><i><br>